Menu

Katecheza przedmałżeńska
- malzenska.jpg
Katecheza chrzcielna

- chrzcielna.jpg

Poradnia rodzinna

- poradnia_rodzinna.jpg

Grupa Modlitwy O.Pio

- ojciec_pio.jpg

Skrzynka intencji modlitewnych

- skrzynka_modlitw.jpg

Telewizja Lumen
Akcja katolicka

- akcja_katolicka.jpg

Sakramenty św. otrzymali

Chrzest Św.

Małżeństwo

Chórek dziecięcy Duszki Boże

Chórek dziecięcy

Krąg Biblijny
- biblijny.jpg
Portal Deon.pl

- deon.png

Statystyki
Statystyki
Licznik odwiedzin:
1229712
Dzisiaj:
28
Gości on-line:
1
Twoje IP:
54.159.124.79

Aktualności

 
2017-07-04

Jakie wartości przekazać?

Wiele wartości ważnych dla naszych rodziców i dziadków, straciło dzisiaj na znaczeniu. Mimo to dzieci wciąż potrzebują punktów odniesienia, aby móc dobrze radzić sobie w życiu społecznym. Wszyscy rodzice chcieliby mieć dobre dzieci, które w przyszłości wyrosłyby na porządnych ludzi. Jednak co to znaczy „dobre"? Co więcej - jak wychować dziecko na „dobrego" człowieka? Jak przekazać mu wartości? I jakie wartości? 

Wychowanie ku moralnemu zachowaniu z pewnością nigdy nie było łatwe, ale dla współczesnych rodziców to zadanie szczególnie trudne. Żyjemy w czasach, w których wartości podlegają nieustannym i szybkim zmianom. Poza tym w Europie mamy do czynienia z wielokulturowością, a różne kultury to często różne systemy wartości. Szczególnie w dużych miastach dzieci dość wcześnie stykają się ze światopoglądami różniącymi się od tych, reprezentowanych przez rodziców. 

Ponadto żyjemy w wolnych społeczeństwach, w których dozwolone jest niemal wszystko, a każdy może żyć zgodnie ze swoim wyobrażeniem szczęścia, mając prawo do tego, aby kształtować swoje życie według własnych upodobań, jeśli tylko da się to pogodzić z otaczającym go światem. 

Wartości, którymi kierowali się nasi dziadkowie, a które, bądź co bądź, przetrwały wiele stuleci, znajdowały w dzieciństwie dzisiejszych rodziców coraz mniej akceptacji. Wymieńmy tu choćby dyscyplinę, posłuszeństwo czy poczucie obowiązku. „Cnotom" tym towarzyszy dzisiaj jałowy posmak i negatywny obraz. 

Również takie instancje jak: kościół, szkoła, władza państwowa, dom rodzinny - wcześniej bezspornie uważane za wyznaczniki ważności i prawidłowości ogólnego systemu wartości - w ostatnich dziesięcioleciach straciły na wiarygodności. W dobie globalizacji nasze społeczeństwo stało się w wielu kwestiach bardziej pluralistyczne, otwarte i tolerancyjne, niż to miało miejsce w przeszłości. Ludzie miewają różne sposoby na życie i są one szeroko akceptowane. 

Odwoływanie się do tradycji nie zawsze jest skuteczne 

Wolność ta jest wprawdzie cudowna, ale i ona ma swoją cenę: dziś już nikt nie może podążać za jednoznacznymi zasadami i wartościami. Każdy musi do pewnego stopnia zdecydować sam za siebie, co jest jego zdaniem dobre, a co złe, do czego warto dążyć, a co powinno się odrzucić. 

Odwoływanie się w tym względzie przez rodziców do tradycji może okazać się już tylko po części sensowne. Dorośli muszą zastanowić się, jakie wartości chcą przybliżyć własnym dzieciom, co z tego, co sami otrzymali od swoich rodziców, chcieliby przekazać dalej. Dlatego w każdej rodzinie akcenty mogą rozłożyć się inaczej. 

Istnieją jednak pewne podstawowe wartości, obowiązujące w naszej kulturze od wieków, które kształtowała historia, i którym przypisywano coraz to inną wagę i znaczenie. Wymieńmy przykładowo: męstwo, sprawiedliwość, roztropność, pracowitość, skromność, wdzięczność, gotowość do pomocy, współczucie i odpowiedzialność. 

W dzisiejszych czasach w procesie wychowania to właśnie wiele z tych „starych" wartości na nowo zyskuje na znaczeniu. Instytut Demoskopii w miejscowości Allensbach nad Jeziorem Bodeńskim w Niemczech od lat regularnie bada aktualne cele wychowawcze rodziców, porównując je z wynikami wcześniejszych ankiet. Zestawiając badania przeprowadzone w latach 1992 oraz 2003, okazało się, że wśród wartości, które rodzice chcieliby przekazać swoim dzieciom, niepodzielnie królują uprzejmość oraz dobre zachowanie. 

W 1992 r. odpowiedziało tak 73% rodziców, a w 2003 r. liczba ta sięgnęła nawet 87%. Życzenie, żeby w przyszłości pociechy rzetelnie i sumiennie pracowały, również nabrało znaczenia i w 2003 r. wyraziło je już 80% rodziców. Tolerancja wobec ludzi o innym światopoglądzie jest ważniejsza dla rodziców (79%) niż siła przebicia (73%, 1992: 61%). Następne w rankingach uplasowały się: oszczędność (1992: 59%, 2003: 72%), życzenie, aby dzieci stale poszerzały swoje horyzonty, dobierały sobie odpowiednich przyjaciół oraz prowadziły zdrowy tryb życia.  

Niektóre wartości powinny obowiązywać zawsze 

Każda mama i tato wiedzą, jak ważne jest nauczenie dzieci moralnego zachowania oraz przekazanie im wartości (albo używając tu staromodnego określenia - cnót) na drogę życia, którą mają przed sobą. Jednocześnie nie chcą zrobić z nich nadmiernie przystosowanych „świętoszków", dlatego też w przytaczanych powyżej badaniach siła przebicia zajmuje wysoką pozycję. W swoich synach i córkach widzą w przyszłości pewnych siebie, uczciwych i zdolnych do przyjmowania krytyki ludzi, którzy nie dają się stłamsić rozpychającemu się łokciami społeczeństwu, ale równocześnie liczą się z drugim człowiekiem, potrafią wczuć się w jego sytuację i okazują mu należny szacunek. 

Jako dorośli muszą odnaleźć się w coraz to bardziej skomplikowanym świecie zawodowym, jednak nie powinni torować swojej ścieżki kariery „po trupach". Powinni też umieć mierzyć się z innymi światopoglądami, nie zatracając przy tym siebie oraz nauczyć się postępować suwerennie, nie lekceważąc przy tym potrzeb innych.
 

Postawione przed rodzicami zadanie jest niezwykle trudne, zwłaszcza wtedy, kiedy samemu nie do końca ma się jasność, na które z tych niejednokrotnie sprzecznych wartości powinno położyć się większy nacisk, tak, aby w przyszłości pociechy były w stanie poradzić sobie z wymaganiami, jakie codzienność stawia przed każdym z nas. 

Wychowanie dzieci ku wartościom stanowi problem dla współczesnych rodziców nie tylko dlatego, że coraz trudniej jest zdecydować, co jest dobre, a co złe. Istnieje jeszcze drugi powód: dzisiaj nie wychowuje się dzieci za pomocą takich metod, jak: musztra, przymus i bicie, które jest zabronione prawem - zarówno w przedszkolach, szkołach, jak i w rodzinie.


W większości rodzin panuje atmosfera demokratycznego i pełnego miłości wzajemnego traktowania. Dzieci mają prawo się wyszaleć. Mają prawo do aktywnego uczestnictwa w rozmowie, do zadawania pytań, do sprzeciwu, do posiadania własnego zdania i woli. Już dawno minęły czasy, kiedy dziecko musiało siedzieć cicho w momencie, gdy dorosły zabierał głos lub kiedy bez słowa sprzeciwu i dodatkowych wyjaśnień ze strony dorosłego, musiało wykonywać wszystko, co ten zarządził. Większość dzisiejszych rodziców dorastała już w dużo swobodniejszej atmosferze niż pokolenie dziadków. 

Nic na siłę 

Najbardziej skuteczne w przekazywaniu wartości w spokojnej i demokratycznej atmosferze rodzinnej są miłość i silą przekonywania. Niczego nie osiągniemy przymusem czy rygorem. Możliwe, że brzmi to nieskomplikowanie, jednak w rzeczywistości takie nie jest. Niektórzy rodzice prawdopodobnie sami byli jeszcze wychowywani za pomocą takich metod wychowawczych, jak: wymierzanie policzków, areszt domowy, reprymendy albo wprowadzanie innych „sankcji karnych". Brak im doświadczenia, w jaki sposób przekonać do czegoś dziecko, podchodząc do niego z życzliwością i serdecznością. 

Z drugiej strony nie jest to proste - i dotyczy to wszystkich mam i wszystkich ojców, bez względu na doświadczenia z dzieciństwa - ponieważ maluchy na początku w ogóle nie wiedzą, co jest dobre, a co źle. Nie dysponują stosownym programem genetycznym, który przy odpowiednim uruchomieniu, sam je już właściwie pokieruje, tak jak ma to miejsce w przypadku uczenia się chodzenia czy mówienia. Moralnego zachowania muszą nauczyć się „od zera", przechodząc kolejno poszczególne etapy. 

Rodzice nie są tu jedynymi, których maluchy podpatrują - delikatnymi „antenkami" rejestrują wydarzenia ze swojego otoczenia, znajdując się tym sposobem również pod wpływem innych dzieci i dorosłych. Oznacza to, że rodzice nie tylko muszą tłumaczyć i uzasadniać dzieciom, co jest dobre, żyjąc tymi wartościami na co dzień, ale równocześnie muszą umieć wpływać na swoje potomstwo i przekonać je, dlaczego zachowanie innych często jest mało przykładne, a co za tym idzie - niegodne naśladowania. 

W jaki sposób kształtuje się sumienie? 

Wprowadzanie dzieci w pewne umiejętności i dawane im pouczenia muszą być dostosowane do stopnia ich rozwoju, ponieważ tylko wtedy będą skuteczne. Mocne sumienie determinuje nasze człowieczeństwo 

Każdy z nas ma w sobie jakąś wewnętrzną instancję, która cały czas mu podpowiada, czy to, co robi, jest dobre czy źle. Nazywamy ją sumieniem bądź świadomością moralną. W demokratycznym społeczeństwie sprawy te przedstawiają tak wielką wartość, że chroni je nawet konstytucja. Mamy zagwarantowaną „wolność sumienia", tzn., że nikt nie może być zmuszony przez państwo do czegoś, co nie jest zgodne z jego moralnymi przekonaniami (najbardziej znany przykład: mężczyźni mogą z powodów przekonań religijnych odmówić pełnienia służby wojskowej).
 

W życiu codziennym nasze sumienie daje o sobie znać wtedy, kiedy zachowaliśmy się w sposób, jaki nie powinien mieć miejsca albo zaniechaliśmy czegoś, co należało zrobić. Przykładowo: kiedy nie złożyliśmy życzeń urodzinowych przyjacielowi, nie skasowaliśmy biletu w tramwaju, nie pomogliśmy jakiejś kobiecie przenieść wózka na schodach, nakrzyczeliśmy na swoje dziecko, okłamaliśmy partnera czy zatuszowaliśmy jakąś pomyłkę w pracy.
 

Zawsze, kiedy nie postąpimy zgodnie z naszym własnym systemem wartości, będziemy odczuwać pewne nieprzyjemne uczucie, wyrzuty sumienia czy poczucie winy. Chcąc więc uniknąć tych negatywnych odczuć, staramy się w miarę możliwości postępować słusznie. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że dopiero dobrze ukształtowane sumienie, czyni z nas ludzi prawdziwych w swoim człowieczeństwie i to ono powstrzymuje nas od niemoralnego i złego zachowania. Poza dyskusją pozostaje oczywiście fakt, że zawsze istnieli ludzie „bez sumienia". 

Z niekochanych dzieci często wyrastają dorośli bez sumienia 

Czytając w dzisiejszych gazetach czy oglądając w wiadomościach telewizyjnych doniesienia o morderstwach, napadach rabunkowych, zamachach terrorystycznych i innych przerażających wydarzeniach, odnosi się wrażenie, jakby współczesny świat pełen był ludzi pozbawionych jakichkolwiek wyższych uczuć. W rzeczywistości ludzie ci często nie są świadomi, że robią coś źle. Wiedzą wprawdzie, że ich postępowanie jest karalne, ale w wielu wypadkach nie odczuwają ani żalu za swoje czyny, ani też współczucia dla swoich ofiar. 

Gdybyśmy się jednak bliżej przyjrzeli takim osobom, to najczęściej okazałoby się, że jako dzieci nie mieli szansy na właściwe ukształtowanie sumienia i poznanie wartości moralnych, ponieważ albo dorastali bez rodziców, albo byli wychowywani w atmosferze agresji i braku miłości. Możliwe, że w dzieciństwie doświadczyli okrucieństwa wojny, byli przez kogoś źle traktowani czy wykorzystywani. Nikt nie wychował tych dzieci do bycia dobrym. 

Czy dzieci w ogóle wiedzą, co jest dobre, a co złe? 

Moralne wychowanie ma szczególne znaczenie, ponieważ dziecko rodzi się bez sumienia. Przychodząc na świat nie jest ani dobre, ani źle. Nie ma pojęcia o tym, czy jego zachowanie jest właściwe czy też nie, nie wie, jakie zasady obowiązują w jego otoczeniu i rodzinie. Tego wszystkiego dopiero musi się nauczyć, a jego świadomość moralna będzie się kształtować latami.
 

W pierwszych latach życia dziecka to rodzice tworzą podstawy dla rozwoju jego sumienia, stanowiąc dla swojej pociechy przez długi czas wewnętrzną instancję, sumienie samo w sobie. Dlatego też w psychologii sumienie nazywa się też stanem ego - Rodzic (wewnętrzny rodzic) albo superego. Na długo przed tym, kiedy dziecko jest w stanie pojąć, co jest dobre, a co złe i dlaczego pewne rzeczy można robić, a pewnych absolutnie nie wypada, otrzymuje od rodziców instrukcje. Poczucie tego, co dobre i złe, kształtuje się pod wpływem codziennie słyszanych nakazów i zakazów: „nie wypluwaj zupki", „nie upuść filiżanki", „nie podchodź do gorącej kuchenki", „nie ciągnij kota za ogon", „powiedz cioci dzień dobry", „podziel się z bratem czekoladą", „pozwól pobawić się swojemu koledze kolejką". 

Już niemowlęta mogą uczyć się zasad 

Już niemowlę nieustannie słyszy od rodziców, że coś jest dobre, a coś jest złe. Ta metoda okazuje się być już dość wcześnie skuteczna. Wrażenie, jakie odnoszą czasami rodzice, że ich ośmio- czy dziesięciomiesięczny maluch doskonale wie, że nie powinien packać łyżeczką w swojej zupce czy też rozsypywać ziemi z doniczek na dywanie, wcale nie jest złudne. Fakt, że nasz mały urwis robi to mimo upomnień, to już inna sprawa - po prostu nie może oprzeć się pokusie ciągłego wypróbowywania swoich umiejętności. 

Małe dzieci stale muszą testować swoje granice, zanim rzeczywiście przyswoją sobie jakąś nową umiejętność lub zrozumieją jakiś mechanizm. Maluchy nie dysponują jeszcze świadomością moralną i nie są w stanie odczuć, czy swoim zachowaniem kogoś zdenerwowały, rozczarowały czy uraziły. Ta umiejętność musi się dopiero wykształcić, a to z kolei wymaga od rodziców dużo cierpliwości.


Sumienie rozwija się etapami. Proces ten rozpoczyna się już w wieku niemowlęcym, nawet jeśli trudno to sobie wyobrazić. „A cóż to ma wspólnego z sumieniem albo moralnym rozwojem?" - takie pytanie mogą sobie często zadawać rodzice, kiedy ich pociecha po raz pierwszy zaczyna się uśmiechać, raczkować, chodzić, i kiedy z ciekawością odkrywa otaczający ją świat, dość często działając przy tym mocno na nerwy dorosłym. Albo kiedy dwulatek właśnie przechodzi swoje napady buntu, szczypie, gryzie i ciągnie za włosy inne dzieci. Kiedy cztero- czy pięciolatek najchętniej bawiłby się już tylko ze swoimi kolegami, nocował u innych i nie boi się wyrwać spod opiekuńczych skrzydeł rodziny. 

Już w pierwszych latach rozwoju dzieci sporo uczą się o wartościach, mierząc się z obowiązującymi zasadami i granicami. Ich myśli mogą wówczas biec przykładowo tym torem:
 

„Mama lubi, kiedy delikatnie packam ją po twarzy, ale patrzy na mnie krzywo, kiedy wsadzam jej palec do oka". „Mogę wprawdzie hałasować łyżką wazową, ale nie mogę wrzucić jej do ubikacji". „Mogę wziąć moją małą siostrę za rękę, dać albo zabrać jej zabawkę, nie mogę jednak próbować na niej siadać czy jej szczypać". To są właśnie te liczne małe kroczki na drodze ku byciu dobrym. 

Dzieci w wieku przedszkolnym potrafią zauważyć, kiedy inni zachowują się w sposób niewłaściwy 

„Dlaczego przechodzisz na czerwonym świetle przez ulicę? Tak nie można!" „Ejże, to nie jest drabinka do wspinania tylko poręcz do trzymania". Począwszy od wieku przedszkolnego, dzieci potrafią już sprawdzać na innych to, czego same się do tej pory nauczyły i co sobie przyswoiły. Sporo już teraz wiedzą, a w następnych latach ich wiedza na temat tego, co właściwe, a co nie, ogromnie wzrośnie. Podczas gdy mniejsze dzieci jeszcze odnoszą swoje wyobrażenie o wartościach do własnej osoby („Adrian jest niedobry, bo nie che dać mi swojego autka"), to dla pięcio-, sześciolatków drogowskazem stają się dorośli. Dzieci pragną być tacy jak oni, to co od nich usłyszą (często) uważają za dobre i słuszne, żądając równocześnie, by wszystkich z ich otoczenia obowiązywały te same reguły, co nierzadko odbierane jest jako bezczelność i zarozumialstwo.


Przystańcie na „moralne" żądania waszego dziecka i przestrzegajcie ustalonych przez siebie nakazów. Dla dziecka to niezmiernie ważne, aby wprowadzone nakazy i zakazy obowiązywały również inne dzieci i dorosłych. Dziecko znajduje się właśnie w fazie, kiedy kształtuje się w nim poczucie sprawiedliwości, nieodłącznie kojarzone z równym prawem dla wszystkich. 

Dzieci w wieku szkolnym są bardziej krytyczne i nie dają się już tak łatwo „prowadzić za rączkę". Jeśli zrobią coś dobrego, to oczekują za to czegoś w zamian: „A jak ci pomogę przy zmywaniu, będę mógł potem pojeździć na rowerze?" 

Nastolatek i wartości - ciężkie zadanie dla rodziców 

Młodzież kwestionuje to, co ich rodzice uważają za dobre i słuszne. Często odnosi się takie wrażenie, jakby naraz odrzucili wszystko, czego do tej pory nauczyli się o moralnym zachowaniu. To, co mówi matka czy ojciec nie jest ani „cool", ani trendy, czyli po prostu nie jest na czasie, bo przecież „starzy" w ogóle nie mają o niczym pojęcia. „Słuszne" są w tym wieku przede wszystkim te zasady, które obowiązują w grupie rówieśników, ponieważ to właśnie oni dyktują teraz ton.


Jednak i ta faza mija, nawet wówczas, kiedy jej zakończenie wydaje nam się całkowicie niewyobrażalne. Rodzice muszą cały czas mieć na uwadze fakt, że dojrzewanie to szczególnie trudny okres dla dziecka, to przejście z dzieciństwa w dorosłość, które wiąże się z koniecznością rozstania z bezpieczeństwem, jakie niosło ze sobą dzieciństwo i ostatecznym odnalezieniem się w niezależności dorosłego człowieka. A to jest trudne, bolesne (oczywiście również dla rodziców), gwałtowne i związane z wielką niepewnością.
W tej fazie sumienie otrzymuje już ostatni szlif. Nastolatki muszą nauczyć się same decydować o tym, co jest dobre, a co złe i sami odnaleźć własną drogę moralną. 

Tekst pochodzi z książki Gerdy Pighin 

 
Biuro Parafialne

Wtorek: 1730 - 1900
Środa: 1000 - 1100
Piątek: 1000 - 1100

Msze Święte

NIEDZIELA:
 800     Pysząca
 900    
1030  
1200  
1500  
1700  

DNI POWSZEDNIE:
900    
1700  

ŚWIĘTA:
900    
1100  
1700
1800   Pysząca

Odeszli do Pana

- wiecznosc.jpg

Przypominamy

- nauczanie_jpii.png

Lista subskrybentów
Wyszukiwarka
Budowa kościoła

- budowa.jpg

Kronika parafialna

- kronika.jpg

Pielgrzymki

- pielgrzymki.jpg

Kalendarz
21 sierpnia 2017
poprzedni miesiąc następny miesiąc
pn wt śr czw pt so nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
imieniny
Franciszka, Kazimiery, Ruty
Adoracja Eucharystyczna

- adoracja.jpg

Portal Faustyna.pl

- faustyna.png

Kromka Słowa Bożego

- kromka.jpg